|
 |
|
 |
|
|
 |
Cytadela Elfów
Forum fanów fantasy, pisarstwa, storytelling i internetowych gier fabularnych
|
 |
|
Obecny czas to Nie 15:58, 06 Kwi 2025
|
Autor |
Wiadomość |
Illidan
Władca Słów
Dołączył: 20 Lip 2008 Posty: 1618
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 4 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Myślenice Płeć: 
|
Wysłany: Pon 22:38, 15 Wrz 2008 Temat postu: Akceptacja siebie i innych... |
|
|
... temat wydzielony z Gospody... myślę, że zasługuje na chwilę uwagi i osobistej refleksji...
... myślę to, co robię; robię to, co myślę - więc wszystko jest w porządku... najważniejsze jest to, by być w zgodzie z samym sobą, a jeśli inni nie potrafią zaakceptować Cię takim, jakim jesteś, no to mają problem...
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Illidan dnia Wto 12:35, 16 Wrz 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
 |
Autor |
Wiadomość |
Arianna
Gość
|
Wysłany: Pon 23:04, 15 Wrz 2008 Temat postu: |
|
|
A ja myślałam, że trzeba czasem się zmieniać, ze względu na innych i że prawdziwy chrześcijanin wiecznie się nawraca...
|
|
Powrót do góry |
|
Autor |
Wiadomość |
Illidan
Władca Słów
Dołączył: 20 Lip 2008 Posty: 1618
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 4 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Myślenice Płeć: 
|
Wysłany: Pon 23:13, 15 Wrz 2008 Temat postu: |
|
|
... nawraca się, jeśli postępuje źle...
... zmiana ze względu na innych?... hm... co z tego, że ja się zmienię, jeśli oni się nie zmienią?... sztuka nie polega na akceptacji przez nich "mnie idealnego", ale mnie takim, jakim jestem... mnie z moimi zaletami, ale przede wszystkim mnie z moimi wadami...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
Autor |
Wiadomość |
Arianna
Gość
|
Wysłany: Pon 23:16, 15 Wrz 2008 Temat postu: |
|
|
Zawsze jest cos, co robisz źle i stale nad tym należy pracować.
A co do innych... Nie można tak myśleć! Przede wszystkim nie możesz akceptować swoich wad, tylko musisz zmieniać je i pracować nad swymi złymi stronami. Nie patrz na innych, tylko na siebie.
|
|
Powrót do góry |
|
Autor |
Wiadomość |
Illidan
Władca Słów
Dołączył: 20 Lip 2008 Posty: 1618
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 4 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Myślenice Płeć: 
|
Wysłany: Wto 6:26, 16 Wrz 2008 Temat postu: |
|
|
... hm... dla rozjaśnienia sytuacji... grzech a wada to nie to samo... grzech jest złem i trzeba się z niego nawracać... wada jest niedoskonałością i można nad nią pracować...
... to jest takie obracanie kota ogonem: "nie patrz na innych, tylko na siebie"... bo ostatnio stale widzę, jak wymaga się ode mnie, nie zważając, że samemu też pasowałoby nad czymś popracować - to taka osobista obserwacja otoczenia...
... skoro nie akceptuję swoich wad, nie akceptuję siebie samego... bo "ja" to nie tylko moje zalety, za które jestem chwalony... to fałszywy obraz samego siebie... "ja" to również wady, za które czasami dostaję po tyłku od życia... ale to jest mój prawdziwy obraz siebie... nie taki, jaki sobie wymyślili inni, jaki chcieliby, żeby był... to jest zwyczajne ograniczenie wolności drugiego człowieka - zmiana we własną wizję "mnie idealnego", począwszy od takich błahych rzeczy jak wygląd, a skończywszy na ingerencji w moją osobowość...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
Autor |
Wiadomość |
Arianna
Gość
|
Wysłany: Wto 9:46, 16 Wrz 2008 Temat postu: |
|
|
Egoistycznie...
|
|
Powrót do góry |
|
Autor |
Wiadomość |
Megi
Wschodząca Nadzieja
Dołączył: 04 Sie 2008 Posty: 976
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Podkarpacie Płeć: 
|
Wysłany: Wto 10:11, 16 Wrz 2008 Temat postu: |
|
|
Prawdziwe... i uniwersalne... nie wiem za bardzo jakie są poglądy Łukasza, ale tu się z nim zgadzam: nie można kreować zakłamanego obrazu siebie: każdy ma zalety i wady. I wg mnie trzeba pracować zarówno nad zaletami( które najczęściej są naszymi talentami) jak i nad wadami. Tylko że z wadami jest taki jeden mały szczegół przynajmniej wg mnie że do końca nie da się ich wyeliminować, bo są częścią naszej osobowości, chwila nieuwagi i wada wraca.
Jeśli chodzi o nawracanie się to na moje rozumowanie więcej racji ma Aria(choć nie całkowitą ale i tak więcej od Illa). Chrześcijanin powinien się cały czas nawracać i wymagać od siebie... bo Illu zapomniałeś o jednym fragmencie z Pisma Św. kiedy to Jezus mówi o drzazdze i belce. Ja tam staram się tym kierować i jak już zwracam komuś uwagę to albo sama nad tym pracuje albo znam się/ nie ma z tym większych problemów ...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
Autor |
Wiadomość |
Arianna
Gość
|
Wysłany: Wto 10:45, 16 Wrz 2008 Temat postu: |
|
|
Nie można stwierdzić: 'Akceptuję swoje wady, taki właśnie jestem i niech inni się ze mną takim męczą, bo nie będę się zmieniał tylko dlatego, że oni tego chcą. Niech lepiej pracują nad sobą'. Usiąść i skrzyżować rączki na piersi.
Kochasz i chcesz komuś dać siebie. Czy dajesz prezent byle jaki? Nie. Zawsze starasz się by był jak najlepszy. I siebie musisz dawać ludziom jak najbardziej dobrego. Wady są zawsze, sztuką jest nie akceptowanie ich, a praca nad nimi. Cały świat się nie zmieni, ale Ty możesz zmienić siebie.
Mój drogi, jakbym ja tu swoje wady zaakceptowała i pokazała Ci swoje pazurki, nie wiem czy chciałbyś mnie znać, uwierz mi. Ale ja pracuję nad sobą i dzięki temu jako tako da się ze mną wytrzymać
|
|
Powrót do góry |
|
Autor |
Wiadomość |
Illidan
Władca Słów
Dołączył: 20 Lip 2008 Posty: 1618
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 4 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Myślenice Płeć: 
|
Wysłany: Wto 14:23, 16 Wrz 2008 Temat postu: |
|
|
... czy egoizm to akceptowanie siebie ze swoimi wadami?... czy egoizm to akceptowanie siebie takiego, jakim się jest naprawdę, czyli akceptowanie "ja realnego"?... nie... egoizm to stawianie siebie na pierwszym miejscu w swojej hierarchii wartości... egoizm to robienie wszystkiego tylko po to, by MNIE było najlepiej, by MNIE się powodziło, by MI wszyscy zazdrościli...
... jeszcze raz wyjaśniam: grzech a wada to nie to samo... nie zapomniałem o fragmencie z Pisma Świętego o belce i drzazdze... to właśnie na tym fragmencie się opieram... bo w moim oku jest belka, a w oku drugiego jest drzazga... i ja, chcąc naprawiać innych, wytykając ich wady i słabości, dostrzegam w ich oku drzazgę... natomiast nie widzę swoich wad i swoich słabości - nie widzę belki w swoim oku... a dlaczego to jest takie wyolbrzymione porównanie?... bo drzazga pochodzi od belki... bo może moje wady, których ja w sobie nie dostrzegam, są powodem powstawania wad u innych... i jak mogę zaakceptować istnienie drugiego człowieka, jeśli nie akceptuję siebie?... jak mogę zaakceptować jego wady i niedoskonałości, jeśli nie akceptuję własnych słabości?...
... tu nie chodzi o skrzyżowanie rąk na piersi, obrażenie się na cały świat i pokazanie pazurków... kiedy daję komuś prezent, oczywistą rzeczą jest, że chcę, by był jak najlepszy... ale ważniejsze dla mnie jest, by ten prezent był szczery, by był prawdziwy... nafaszerowany chemikaliami i konserwantami prezent może i będzie najpiękniejszy, ale czy będzie szczery i prawdziwy?... nie sztuką jest kochać (nie mówię tu o prawdziwej miłości, żeby było jasne, bo miłość to nie uczucie) zalety drugiego człowieka, czyli własną wizję "Ty idealnego"... sztuką jest obdarzyć miłością "Ty realnego" - człowieka z zaletami, ale przede wszystkim człowieka z jego wadami, słabościami, niedoskonałościami, problemami... sztuką jest obdarzyć miłością człowieka takim, jakim jest, bezinteresownie, bez chęci i zapędów zmiany jego osobowości... w przeciwnym razie tutaj mamy do czynienia z egoizmem... bo wtedy JA chcę, by on był taki, jak MI się podoba...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany: Nie 12:42, 30 Lis 2008 Temat postu: Re: Akceptacja siebie i innych... |
|
|
no. hm wróćmy do początku
Illidan napisał: | ... myślę to, co robię; robię to, co myślę - więc wszystko jest w porządku... najważniejsze jest to, by być w zgodzie z samym sobą, a jeśli inni nie potrafią zaakceptować Cię takim, jakim jesteś, no to mają problem... |
Arianna napisał: | A ja myślałam, że trzeba czasem się zmieniać, ze względu na innych i że prawdziwy chrześcijanin wiecznie się nawraca... |
wydaje mi się, że oboje macie dużo racji. bo Arianna mówi, że trzeba się zmieniać dla innych, a Illidan mówi, ze trzeba akceptować siebie
Otóż pomysłem jakiegoś mądrego człowieka było przemyślenie tego, którzy ludzie do niego mówią i co mówią.
Illidan mówi o ocenie innych.
choć "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień" to "wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali"
Illidian powiedział, że wady są w nas, i trzeba je akceptować. Jednakże chociaż są w nas, to nie są nami. Musimy akceptować siebie jako człowieka, przyjmować plan zbawienia, akceptować swoją "ludzkość".
Zło ma to do siebie, że jest parodią dobra, najczęściej jego zbyt małą lub za dużą dawką, dlatego też wady można zamieniać na cechy.
Arianna mówi o szacunku dla innych.
Ktoś mądry powiedział, że człowiek, który nie szanuje siebie nie może szanować innych. Może tego do końca nie rozgryzłam ale na tyle ile rozumiem na tyle się zgadzam.
Myślę, że sztuką w całym zamieszaniu jest rozróżnienie kiedy ktoś, kto wytyka nam błędy pragnie naszego dobra i dobrze mówi. Jeśli zmieniamy się, to właśnie po to, by móc siebie jeszcze lepiej, pełniej zaakceptować, zrozumieć, pokochać, ale żeby dzięki temu móc lepiej porozumieć sie z drugim człowiekiem, móc się na niego otworzyć. I chyba o to chodzi, żeby to wszystko działo się dzięki miłości, z miłości do innych a także i siebie, dla głębszego pokochania świata:)
Hough! powiedziałam. tyle myślę. przepraszam za chaotyczność.
Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Nie 12:43, 30 Lis 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group. Theme Designed By ArthurStyle
|
 |
|
 |
|
|